Nie wszystko złoto POD ZŁOTYM JELENIEM/ Wrocław

Przyjaciółka poleciła mi Prime Grill Pod Złotym Jeleniem, zapewniając, że znajdę tam dobre jedzenie i owoce morza, które obłędnie uwielbiam. Grzechem byłoby nie spróbować. Tym bardziej, że podczas gdy w większości znanych i lubianych wrocławskich restauracji na stolik trzeba czekać w kolejce, tutaj profesjonalna ekipa czeka z wytęsknieniem na jakiegokolwiek gościa. Początki nigdy nie są łatwe, szczególnie jeśli na scenę powraca się po 7 latach nieobecności.

Wystrój już od progu wprawia mnie w błogi nastrój. Wystawa z kruszonym lodem pełna ostryg i świeżych ryb. Tego we Wrocławiu jeszcze nie było… i chyba prędko nie będzie bo ta piękna wystawka to niestety niezły blef. Żadne tam ostrygi, tylko puste muszle, ktòre mają przyciągać wzrok gości i wzbudzać głębokie rozczarowanie wśród pasjonatów owoców morza mojego rodzaju.Wnętrze urządzono z dbałością o najmniejszy detal. W środku wypatrzyłam nawet nowe krzesełko dla dziecka renomowanej marki (a nie jakiś tani plastik z ledwo trzymającymi się paskami, powszechnie stosowany w gastronomi), są tutaj trzy sale, jest bardzo ciepło, przytulnie i elegancko. Obsługa uśmiechnięta, pomocna, na pewno nie są tutaj za karę, jak w wielu innych miejscach, gdzie kelnerzy wyglądają tak jakby właściciele wiązali ich po przymusowej pracy i głodzili w piwnicy.

13184769_10154141768699785_2047657746_o

Na pierwszy ogień poszła zupa rybna, z owocami morza, curry i mlekiem kokosowym. Na zdjęciu jest krewetka, bo właśnie do tej jednej osamotnionej krewetki została sprowadzona nazwa „rybna”. No i do paru malutkich małży bez muszli, które znalazłam na dnie. Szkoda, bo sama zupa, była bardzo smaczna i więcej niż przyzwoita. Jako zupa rybna wypada natomiast bardzo słabo i blado i nie warto poświęcać jej więcej uwagi.

13198996_10154141766424785_1449805215_o

Siedzę sobie w restauracyjnym ogródku i otacza mnie przyjemny zapach ryb, prez chwilę czuję sie jakbym była w nadmorskiej mieścinie. Stawiam więc na ryby. Łosoś wygląda bardzo apetycznie. Podany z grillowanymi warzywami, z grzybami oraz pomidorkami koktajlowymi nęci  i wywołuje lekki ślinotok. W smaku jest trochę gorzej. Delikatny i rozpływający się w ustach, bardzo poprawny, żeby nie powiedzieć przeciętny, a nawet lekko mdły. Sam w sobie łosoś jest dość monotonny pod względem smakowym, więc można by go podkręcić czymś bardziej zdecydowanym, wyrazistszym, nie przynudzać tak grzecznie. Warzywka są dobre dla pierwszoklasistek, a przecież wy serwujecie jelenie!!!

13113138_10154141772189785_1552612402_o

13214517_10154141770164785_1701927162_o

Desery, w porównaniu z resztą menu mają bardzo konkurencyjne ceny (18 pln) Zamówiłam słodycz o wdzięcznej nazwie burak i melon z leśnymi owocami, a właściwie to z marmoladą z tych owoców, tak gwoli ścisłości. Mikroskopijna piramidka z buraka i melona to czysta rozkosz, wędzony różowy imbir fajnie podkreśla smak, a podane obok sezamowe ciasteczko z karmelem i orzechami ma oryginalny, delikatny i intrygujący smak. Ale po 5 minutach co ja mówię, po 3 minutach albo po 2 to wszystko znika a maleńka porcyjka pozostaje tylko miłym wspomnieniem. Zbyt krótkie by można się w nim zapomnieć, zbyt krotkie by je zapamiętać. Deser ulotny nazwałabym go, połknięcie zajmuje tyle samo czasu, co zapomnienie o nim. I ja rozumiem fine dining, ależ oczywiście, ale to jest co najwyżej fine tasting i to w bardzo skromnym wydaniu. Poza tym o jakim fine dining my tu mówimy skoro serwuje się tutaj na przemian z jeleniem burgery z frytkami. Ale ten deser… Gdyby trwało to choć chwilę dłużej, gdyby z tej porcji zrobić półtorej może miałabym parę sekund więcej, by si w niej rozkochać. A tak nic z tego.

13184541_10154141765439785_279267434_o

Szarlotka ananasowa to już troszkę większa porcja Karmelizowane orzeszki, dynia to ogromna rozkosz dla podniebienia i jest ich o tą chwilę więcej, że chcę więcej i już nie mogę zapomnieć.

Pod Złotym Jeleniem wrócę spróbować pozostałych deserów, bardzo mnie ciekawi, jak i one wyglądają, a co najważniejsze jak smakują. Wam polecam spróbować, bo koncepcja, z którą wystąpili nowi gospodarze jest bardzo ciekawa, choć mimo dobrych chęci nie przekłada się niestety na rzeczywistość.

Złoty widelec 6/10

Pod Złotym Jeleniem

Rynek 44, Wrocław

Reklamy

Jedna myśl na temat “Nie wszystko złoto POD ZŁOTYM JELENIEM/ Wrocław

  1. Nadia

    Pomimo małych braków w tej restauracji, Twoja recenzja mnie zachęciła. Nie jestem fanką „małych porcji” – czuję się oszukana gdy coś jest smakowite ! Oczywiście wsypywanie z talerza też nie jest moim ulubionym zjawiskiem. pozdrawiam

    Lubię to

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s