Nie wszystko złoto POD ZŁOTYM JELENIEM/ Wrocław

Przyjaciółka poleciła mi Prime Grill Pod Złotym Jeleniem, zapewniając, że znajdę tam dobre jedzenie i owoce morza, które obłędnie uwielbiam. Grzechem byłoby nie spróbować. Tym bardziej, że podczas gdy w większości znanych i lubianych wrocławskich restauracji na stolik trzeba czekać w kolejce, tutaj profesjonalna ekipa czeka z wytęsknieniem na jakiegokolwiek gościa. Początki nigdy nie są łatwe, szczególnie jeśli na scenę powraca się po 7 latach nieobecności.

Wystrój już od progu wprawia mnie w błogi nastrój. Wystawa z kruszonym lodem pełna ostryg i świeżych ryb. Tego we Wrocławiu jeszcze nie było… i chyba prędko nie będzie bo ta piękna wystawka to niestety niezły blef. Żadne tam ostrygi, tylko puste muszle, ktòre mają przyciągać wzrok gości i wzbudzać głębokie rozczarowanie wśród pasjonatów owoców morza mojego rodzaju. Czytaj dalej

WINESTONE, BARDZO POPRAWNA ENOTEKA Z PRZEKĄSKAMI/WROCŁAW

Dawno nie widziałam się z kolegą Marcinem, a szkoda, bo kolega Marcin ma ten dar, z którego słyną nieliczni i zawsze wie co w miejskiej gastronomi piszczy,  co  się otwiera i gdzie z hukiem zamyka. Jako stały bywalec salonów zna też wszystkie newsy i ploteczki i najlepiej wie jak mnie zaskoczyć oraz gdzie zabrać na obiad.

Zaraz po powrocie do Wrocławia umówiłam się więc z kolegą Marcinem, który i tym razem nie zawiódł. Na późny lunch udaliśmy się do otwartej niedawno restauracji Winestone, znajdującej się we wnętrzu hotelu Mercure, zaraz przy głównym wejściu do Galerii Dominikańskiej. Wprawdzie nie mają stolików za zewnątrz, ale nadal jest to cudowna lokalizacja. Czytaj dalej

SANTA FELICITÁ NIEZWYCZAJNE MIEJSCE ZE ZWYCZAJNĄ KUCHNIĄ/WERONA

Do Werony przyjechałam w niedzielny poranek, pełna energii i entuzjazmu na nadchodzące dni. Targi wina to światowe wydarzenie, podczas ktòrego miasto zamienia się w wirujący tygiel pełen pasjonatòw, sommelieròw i producentòw wyśmienitych trunkòw. Rezerwacji hotelu nie można dokonać już na dwa miesiące przed całą fetą, bo wszystkie miejsca są dawno zajęte. To samo dotyczy restauracji, więc niech nie zdziwi Was, że żeby zjeść kolację w połowie kwietnia zamòwiam stolik już w lutym.

Felicitá jak większość dobrych restauracji jest sprytnie ukryta przed okiem i nosem wszędobylskich turystòw w małej i wąskiej uliczce, niedaleko centrum. To także jej urok, nie łatwo ją znaleźć, lecz gdy docierasz do drzwi przecierasz oczy ze zdumienia. Wnętrze to stary kościòł, a z piętra na ktòrym znajduje się druga sala można podziwiać pozostałości po średniowiecznym ołtarzu. Czytaj dalej

MADAME, NALEŚNIKOWO MI/WROCŁAW

Przechodziłam niedawno przez wroclawski rynek gdy moją uwagę przykuła tablica reklamująca naleśnikarnię Madame. Piękna sałatka z figami za zaledwie 22 pln wołała do mnie z plakatu, ale śpieszyłam się strasznie i nie mogłam jej ulec. Chodziła za mną przez cały tydzień. Uwielbiam figi, a we Wroclawiu wcale nie jest o nie łatwo, wiec nie wytrzymałam i pobiegłam tam dzisiaj jak tylko znalazłam chwilę wytchnienia między obowiązkami zawodowymi, a moim rozchorowanym bobasem.

Od progu wita mnie uśmiechnięta kelnerka. Siadam podekscytowana i bez karty recytuję „tę sałatkę z figami z tablicy na zewnątrz poproszę”, ale ku mojemu zdziwieniu dowiaduję się, że nic z tego nie będzie. Sałatki nie ma, ani w karcie, ani w kuchni, i na moim talerzu też jej oczywiście nie zobaczę. Jeśli chodzi o figi to w Madame dostaniecie wyłącznie figę z makiem. Przynajmniej do najbliższej, sezonowej zmiany menu.

Czytaj dalej

SZYBKO I TANIO TO TROCHĘ ZA MAŁO, WROCŁAWSKA GASTROPUB/WROCŁAW

Lubię niepowtarzalne, oryginalne, inspirujące restauracje. Nie muszą być wcale drogie, ani eleganckie. Wystarczy, że mają swój charakter, klimat i atmosferę, do której chce się wracać. Wrocławska Gastropub to piękne wnętrze, w którym niestety zabrakło tożsamości, a pozostało dużo miejsca na konformistyczne próby dostosowania się do gustów większości. Ktoś chyba tutaj zapomniał, a sama restauracja jest świetnym przykładem na to, że łatwiej jest sobie zaszkodzić, niż wszystkim dogodzić.

Zacznijmy od tego co dobre. W związku z tym pomińmy temat kanapy na końcu sali, na której poczułam się znowu jakbym miała parę lat, bo mebelek jest bardzo niski, a do stołu tak daleko, że aby móc wygodnie zjeść, jak na dorosłego człowieka przystało, najlepiej byłoby wskoczyć komuś na kolana. Abstrahując od mebli, lokal jest urządzony z pomysłem i bardzo miło się tam siedzi, szczególnie w sali na dole, gdzie miałam przyjemność spędzić dzisiejszy wieczór. Czytaj dalej

MAMA MANOUSCH, powiew fantazji w mieście/Wrocław

Już od progu nazwa kusi intrygującą grą słów, a nowoczesne, designerskie wnętrze przełamane drewnem i zielenią roślin zachęca do spędzenia paru miłych chwil. Kolorowe graffiti i minimalistyczny styl. Zachwyciłam się od pierwszego wejrzenia. Trudno Mamie się oprzeć, tym bardziej, że Mama ma nóż i na pewno nie zawaha się go użyć.

Dawno nie widziałam tak ciekawego i przemyślanego menu we Wrocławiu i jako Wrocławianka jestem dumna, że nasze miasto w końcu obrało właściwy kierunek  w gastronomi i zmierza odważnie na głębokie wody.  Ukłon w stronę kapitana.  Szef kuchni daje upust swojej fantazji racząc gości pietruszkowymi chipsami, orzechowym sosem, kolendrowym pesto, kataifi i innymi wyrafinowanymi składnikami, które przeplatają niebanalny wybór przystawek skoncentrowanych głównie na rybach. Czytaj dalej