DO TAŃCA i DO KOLACJI. BARACCA/TREBASELEGHE

 

 

Podczas moich podróży kulinarnych zdarzają się miejsca, w które trafiam całkiem przypadkiem, z nagłym atakiem wilkożerczego głodu lub z ciekawości, bo zachęciła nazwa, lub wystrój zewnątrz. Tym razem, podczas pobytu we Włoszech to właśnie głód pokierował mnie prosto w objęcia fantastycznej kuchni, którą serwują w baraku, bo tak dosłownie brzmi nazwa restauracji.

Baracca Storica znajduje się w maleńkiej miejscowości Trebaseleghe, w regionie Wenecja Euganejska i nie łatwo dotrzeć do niej turystom, ale jeśli tylko będziecie mieli okazję nie zastanawiajcie się ani chwili i koniecznie odwiedźcie ten przybytek uciech kulinarnych. Jest to pierwsze miejsce, które odwiedziła we Włoszech tak subtelnie łączące elegancję z ciepłą, rodzinną atmosferą, w której odnajdą się zakochane gołąbki szczebiocące przy kolacji jak i rodzinki z niemowlakami. Ja też do tej pory myślałam, że jest to niemożliwe, a jednak i chwała im za to. Czytaj dalej

RYBNE SZALEŃSTWO, czyli TRATTORIA DALLA CLARA/SAMBRUSON

Choć uwielbiam gołąbki, pierogi i pomidorową, włoską kuchnią będę zachwycać się bez końca. Prawdą jest, że nasi polscy kucharze doszli do perfekcji we włoskiej sztuce kulinarnej, a ròwnież rodzimych Włochòw nie brakuje w restauracjach w naszym kraju, więc aby zjeść pizzę lub makaron z prawdziwego italijskiego zdarzenia nie trzeba wcale jechać do Włoch.

Nie wszystkie produkty są jednak w stanie przetrwać w naturalnym stanie i nietknięte chemią dotrzeć do naszych granic, więc niektòrych rarytasòw lepiej zasmakować chociażby raz w roku podczas urlopu na Sycylii lub w Bolonii, niż wydawać mnòstwo pieniędzy na wyroby włoskopodobne lub te niepierwszej świeżości. Jakość od zawsze bije na głowę ilość. Tak będzie w przypadku burraty, ricotty, mozzarelli di buffola oraz owocòw morza dla ktòrych czas jest bezwzględnie okrutny, z każdą godziną tracą swoje wartości smakowe i odżywcze.

Czytaj dalej

APULIA PEŁNĄ GĘBĄ

Szukając nietypowych jak i inspirujących kierunków do enogastronomicznych wojaży  mój wybór padł na Apulię, mało popularny w Polsce, lecz uwielbiany przez rodaków region położony w południowych Włoszech. Podróż po obcasie Półwyspu Apenińskiego odbyłam jakiś czas temu, z moją serdeczną przyjaciółką. Samolotem z Wrocławia udałyśmy się do Rzymu, tam wypożyczyłyśmy samochód i ruszyłyśmy w drogę do Apulii, krainy drzew oliwnych, wina Primitivo di Manduria oraz kruchych ciasteczek taralli.

Po paru godzinach jazdy zatrzymałyśmy się, aby odetchnąć. Choć nawet Włosi nie za dobrze wiedzą gdzie dokładnie znajduje się GIOVINAZZO, to zdecydowanie polecam tę miejscowość wszystkim, którzy przemierzają świat w poszukiwaniu autentyczności i naturalnego piękna, które nie doświadczyło jeszcze turystycznych tortur i kiczowatych straganów z pamiątkami. W tej malutkiej portowej mieścinie zatrzymujemy się tylko na chwilę, na kieliszek beczkowanej grappy i małe co nieco, nie sposób jednak o niej zapomnieć. Centrum to czarodziejski maleńki labirynt uliczek z błyszczącego  w słońcu białego kamienia, pomiędzy którymi co chwilę ukazuje się widok na otwarte  morze. To idealne miejsce, żeby zjeść świeżą rybę, prosto od miejscowego rybaka i tak jak miejscowi skosztować do niej czerwonego Rosso del Salento, o dziwo harmonijnie komponującego się z tym przepysznym daniem.

Czytaj dalej